Cichy i gorliwy zakonnik, oddający się modlitwie i pracy duszpasterskiej, spędzający wiele godzin w konfesjonale jest chyba jedynym, który założył aż 26 stowarzyszeń tercjarskich, z czego wyłoniły się zgromadzenia zakonne! Dlatego można powiedzieć, że ten polski kapucyn, bł. Honorat Koźmiński, był nadzwyczaj płodny duchowo – za jego pośrednictwem rodziły się coraz to nowe wspólnoty, które podejmowały różnorakie prace charytatywne i apostolskie m. in. wśród młodzieży szkolnej i rzemieślniczej, w fabrykach, na ulicy, wśród ludu wiejskiego, w rodzinach, w przytułkach dla ludzi starych i upośledzonych. Urodził się w rodzinie inteligenckiej w 1829 roku w Białej Podlaskiej jako Wacław Koźmiński. Maturę skończył w Płocku, a studiował na wydziale budownictwa przy Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie. Jego młodzieńcze lata cechowała obojętność wobec Boga. Pod zarzutem należenia do spisku politycznego został aresztowany i osadzony w X pawilonie warszawskiej Cytadeli. Po jedenastu miesiącach więzienia zwolniono go, ale przeżycia więzienne na zawsze zmieniły jego stosunek do Boga. Gdy miał dziewiętnaście lat, wstąpił w Warszawie do zakonu kapucynów. Święcenia kapłańskie przyjął w roku 1852. Mimo trudnych czasów, w jakich przyszło mu żyć, gdy Polska znajdowała się pod zaborami, przyczynił się do odnowy życia zakonnego. Kiedy Kościół był prześladowany, on wysyłał swoich duchowych emisariuszy, aby w ukryciu nieśli Ewangelię światu – tak powstawały zgromadzenia bezhabitowe (siostry nie wyróżniały się strojem, żeby ukryć się przed carskim zaborcą), z których 14 istnieje do dziś. Założył również zgromadzenia habitowe – felicjanki, serafitki i kapucynki. Ostatnie lata swojego życia spędził w klasztorze w Nowym Mieście nad Pilicą, gdzie pozbawiony słuchu, cierpiąc fizycznie, oddawał się modlitwie. Tam też zmarł 16 grudnia 1916 r.