Gdy jako skromny wieśniak wstępował do kapucynów w 1543 roku, podejrzewał, że nieraz przyjdzie mu cierpieć głód. Tymczasem „za łaską Bożą, stał się panem wszystkiego chleba w Rzymie”, w dodatku nosząc go na swoich plecach. Brat Feliks przez 40 lat pełnił funkcję kwestarza. Każdego dnia wychodził na ulice wiecznego miasta, by prosić o jałmużnę dla swoich braci i dla ubogich. Napotkanych ludzi zachęcał do dziękowania za wszystko Bogu, stąd nazywano go „bratem Deo gratias”.
Choć nie potrafił pisać ani czytać, czuł się swobodnie w rozmowie z każdym – zarówno kardynałem, jak i żebrakiem. Charakterystycznego kapucyna z sakwą na ramieniu znał niemal cały Rzym. Do dzisiaj zachowały się anegdoty o jego zabawnych i pouczających spotkaniach z papieżem Sykstusem V, św. Filipem Nereuszem, św. Karolem Boromeuszem i innymi. Pewnego razu poszedł do znanego adwokata i, widząc jego bibliotekę, powiedział, że chce pokazać mu księgę, która pozwoli mu pojąć wszystkie inne. I odkrywszy krucyfiks, który tam się znajdował, powiedział:
«Panie, kto nie pojmie tej księgi, nie wie, co to są księgi; a jeśli pojmie tę księgę, pojmie wszystkie inne».
Brata Feliksa polubiły szczególnie dzieci. Biegały one za nim, wyczuwając jego dobroć. Także on je bardzo kochał i uczył wielu modlitw w formie krótkich piosenek.